Welcome to Hell bitch.

38720917 pisz jeśli masz ochotę.

czwartek, 22 listopada 2012

Dzień nr. 61

Come, come sit with me. No, no there, further away.
Idziesz po schodach, schodzisz w dół. Coraz niżej, coraz szybciej. Krew, dużo krwi na schodach. Czemu? Bo tak trzeba. Ofiara z krwi. Ale, ale, ale. AHAHAHA. ZOSTAW MNIE. Wyjdź z Mojej głowy, odejdź! Never. Bawisz mnie śmiertelniku, najpierw otwierasz serce na mnie, na moje nauki, a potem chcesz odejść. Nie ładnie tak wiesz? Nie ładnie wychodzić z sali podczas przedstawienia. Because show must go on. And You sir, are a part of it. AHAHAHA. Bo teraz jest już za późno wiesz? Za późno na żałowanie, za późno na strach, za późno na odwagę. Bo ja już jestem częścią Ciebie, nierozłącznym kompanem. Skazałeś się na mnie, chodź nie ważne jak bardzo mnie nienawidzisz wiem, że beze mnie sobie nie poradzisz. Jestem siłą w Twoich pięściach, krzykiem w Twoim gardle, nienawiścią w myślach. AHAHAHA WHY, WHY CAN'T YOU LET ME BE !? Because I am your heart.
It's too late to quit now mere human, game has began.

czwartek, 15 listopada 2012

Dzień nr. 54

OH MY GOD IT FEELS SOOOO GOOD AHAHA.
Witaj. Ten błogi stan nieświadomości, tego pragniesz prawda? AHAHA. Ja Ci mogę to dać. Dać w plastikowej torebeczce ahahaha. Bo nic innego nie potrzebujesz prawda? Nic innego nie wymagasz, tylko chwila nieświadomości. Błogo nieprawdaż? Ah fuck nose bleed again. Bo to tylko odrobinka białego proszku prawda? Tylko odrobinka. A może i odrobinkę kryształków też chcesz, hmmm? AHAHAHA. Ahhh, bawisz mnie, ale zanudzasz ostatnio. Enlight me. Enthrill. WHAT THE FUCK YOU WAITING FOR !? DO IT. DO IT RIGHT FUCKIN' NOW. AHAHAHA. Czemu mnie aż tak bawisz? Czemu? Nie wiem, Ty mi powiedz. Ale zabawa nie może się skończyć prawda? Jeszcze nie. Jeszcze nie skończyłem z Tobą hihihi. Ja dopiero się rozkręcam. Because normal life is boring ya know? All it needs is a bit of madness madam AHAHAHA. COME BURN THIS FUCKIN' WORLD WITH ME.
Tylko jedna prawda? AHAHAHA.

środa, 14 listopada 2012

Dzień nr. 53

Witaj ponownie. Stęskniłeś się? Ja też nie. Ale cóż, show must go on baby. BURN IN FUCKIN' HELL. Ciągle myślisz, nie możesz się uwolnić, czemu? Bo ja tam dalej jestem. Nie ważne jak długo nie będę się odzywał Ja zawsze będę w Twojej głowie człowieczku. Już na zawsze razem. You see, life is a fuckin' bitch so just get over it and KILL, KILL, KILLLLL AHAHAHA. Funny isn't it? Hell yeah it is. Ale po co? Po co mówiłem Ci te wszystkie rzeczy? Bo żyjesz w kłamstwie, kłamiesz samemu sobie. Po co? Tak nie ładnie. Nie ładnie kłamać wiesz? Zwłaszcza kiedy znasz prawdę a i tak kłamiesz. Po co? Sumienie? Poczucie własnej wartości? AHAHA. Nie masz wartości. Tracisz ją z każdym kłamstwem. Lie to yourself kiddo. Chodź, opowiedz mi swoje kłamstwa, zabaw mnie. Zabaw jak jeszcze nikt nie bawił AHAHA. A historia się kontynuuje, leci dalej powolutku. A Ty w środku, środku tego całego syfu. A ja za Tobą, powoli, bardzo powoli naginając Cię do mojej woli.
Au reviour madam, have a good sleep tonight AHAHA.
Gorgoroth - Satan Prometheus
Come to me my baby, my sweet, sweet child, so innocent but so dirty.

poniedziałek, 29 października 2012

Dzień nr.37

Jesteś. Ale czy na pewno? Świat się wali, rzeczywistość umiera. Ból, czemu boli? Czemu nie przestanie? Czemu nie pozwoli mi być? Mętlik w głowie, tysiące myśli. Tyle energii. Ale po co? For fun of course. Ale każda zabawa ma swoją cenę, nawet te najmniejsze igraszki. A Ty z chęcią ją zapłacisz, coraz większą i większą cenę. Dla zabawy. Hahah. Ciało siada, umiera, ale nie poddaje się, ciągle idzie ale nie wygra wyścigu z mózgiem. A mózg mówi Ci, że umierasz. Nie, nie szybko. Powoli. Zwijasz się z bólu na łóżku, ręce odmarzają, całe ciało wibruje z bólu. Głowa? Hahaha, głowa przestaje istnieć, odłącza się od ciała, namawie je, że umierasz. Bo taka jest prawda moja droga, umierasz. Przez siebie, przez innych, przez otoczenie. Wszystko zabija Cię powoli, bez pośpiechu, tylko Ty. Ty zabijasz się szybciej, gotowa na każde poświęcenie tylko po to żeby zabić ból. Ile jesteś w stanie mi dać jeżeli powiem Ci, że umiem go uśmierzyć? Hahaha.  Serj Tankian - Empty Walls.
Hurts don't it?


piątek, 26 października 2012

Dzień nr.34

Kill, Kill, KILL, KILL, AHAHAHA.
Jedna myśl w głowie, jeden impuls. A rodzi tyle emocji prawda? Tak bardzo chce się wyzwolić, a Ty dalej trzymasz je na smyczy, na uboczu własnej świadomości. Nie chcesz dopuścić jej. Czemu? Czemu nie pozwolisz jej przejąć kontroli, dać się opanować chociaż na tą chwilkę? Boisz się? Boisz się zostania zwierzęciem? Nie bój się, zemsta zawsze pomaga. Zawsze. AHAHAHA Please kill them for me. Or I'll do it. Ale obiecuje, że jak ja to zrobię to będę to robił powoli, powolutku. Bez pośpiechu. Będę delektował się każdą chwilą cierpienia jaką mogę im sprawić. A Ty? Pomyśl, ile osób nienawidzisz, ile osób nienawidzi Ciebie bo jesteś? Czy mają do tego prawo? Nie. Give them the goddamn reason. Pokaż im, że nie dasz się, że zabijesz. AHAHA WAR, WAR, WAR SOOO MUCH FUN AHAHA.
SOAD - War?
Show me some fuckin' pride.

środa, 24 października 2012

Dzień nr.32

LEAVE ME ALONE. LET ME BE. 
Czemu, czemu Ja? Tysiące ludzi, obok mnie czy we mnie? Czemu oni są tutaj? Czy oni naprawdę są? Czy to tylko wytwór mojej chorej wyobraźni? Save me. Nie krzycz, błagam nie krzycz, rozumiem. Wiem, wiem, że nie ma odwrotu, rozumiem. Tylko błagam, nie krzycz. Już nie zniosę tego krzyku.. Tych głosów. Wiem, sam się na to skazałem, sam wybrałem tą drogę. Ale na szczęście dałeś mi szansę. Szansę żeby się uwolnić. Uwolnić od rzeczywistości. Nie, nie zmarnuje jej. Thank You Samael. Ale co muszę zrobić? Naprawdę..? Zabić? Ja? Nie. Ich. Dobrze, rozumiem. AHAHA Judgment day has arrived my children AHAHAH. Madness is the gift. Kim Ja jestem? Szaleńcem, wariatem? Nie, Ja jestem Tobą, ciemną stroną Twojej głowy, niewypowiedzianymi myślami, złymi czynami, po prostu złem. Złem z Twojej głowy. Ty mnie stworzyłaś i przeze mnie polegniesz. Czemu? Czemu nie wygrasz? Bo nie masz odwagi moja droga. A do tego co trzeba zrobić trzeba ją mieć. Czy będziesz w stanie poświęcić wszystko za cenę wolności? Only time will tell.
You need alot more. 

niedziela, 21 października 2012

Dzień nr.29

Fuck, fuck, fuck, FUCKIN' FUCK.
Rzeczywistość umiera, próbujesz się jej złapać, tak desperacko. Ale ona Cię unika, unika mnie też. Albo może jej nie ma? Ciężko wybrać. Ale nie ma jej teraz, tutaj? Czemu? Krew, czemu coraz więcej krwi jest? Ah, SHUT UP. Głosy, więcej, coraz więcej głosów. Krzyk, czyj? Mój, Twój? Ich? Za dużo, wszystko się kręci, nic nie ma sensu. Nie musi. Bo to Twoja rzeczywistość. Ty mnie nakarmiłaś nienawiścią. I nigdy się nie pozbędziesz, już na zawsze w Twojej głowie AHAHAHA. Pozbądź się ich. Odruchów ludzkich, emocji, ale nie uczuć. Ufaj instynktowi, nie głowie. Głowa kłamie. Instynkt jest na zawsze. Tylko czemu nikt z niego nie korzysta już? HAHAH. Become animal to stand up to animals. Kill 'em. Now. Czemu nic nie czuje? Czemu nic nie widzę? Czemu nic nie jest normalne? Czemu umieram? Bo tak trzeba, nie ma innej drogi, sama ją wybrałaś. A ja? Ja po prostu jestem, tu, w Twojej głowie. Czemu? Bo ktoś musi pokazać Ci nowe, okiełznać. Ale wszystko ma swoją cenę.
Free yourself.

środa, 17 października 2012

Dzień nr.25

COME. COME HERE NOW. Podoba Ci się tu? Nie? Tak mi przykro hahaha. Nie masz wyboru, już na zawsze jesteś skazany na mnie. Tysiące głosów. Krzyk. AH MOJA GŁOWA. LET ME GO. Serce wali Ci jak młot, głowa pęka, tracisz kontrole nad własnym ciałem. AHAHA no problem m'dear. Zabij, zabij, ZABIJ. Pokaż im. Tysiące krzyków. Gdzie? W Twojej głowie. Psychika siada, kolana miękną. Poddaj się temu uczuciu. Daj mu przejąć kontrolę. Może wtedy zrozumiesz. Nie ma innego drogi. Pain or no gain. DLACZEGO!? DLACZEGO MNIE NIE ZOSTAWISZ!? ZOSTAWCIE MNIE, ZOSTAWCIE. AHAHA. Nie, jesteś nasz. Już na zawsze. Sama to wybrałaś. Teraz cierp za swoje czyny. Karma is a bitch, isn't she? Czemu wszędzie jest krew? Czy to moja krew? Tak, napewno moja. Nie ma tu nikogo innego. Are you sure? ZOSTAW MNIE, ODEJDŹ. Zostaw moją  głowę w spokoju! Nie, śmiertelny, ktoś musi to robić, Ty zostałeś  wybrany. Do czego? DO CZEGO? Do zniszczenia tego pierdolonego świata i całego życia. Czemu? Po co? Bo zemsta jest słodka. Cannibal Corpse.
Become the one They always feared my child. KILL THEM.

wtorek, 16 października 2012

Dzień nr.24

Life isn't about finding yourself - It's about creating yourself.
Jesteś w pokoju. Nie, nie sam. Nogi Ci się załamują, palce wykręcają. Krzyk, czyj? Twój. Setki głosów w Twojej głowie, tysiące. Krzyczą, przekrzykują się. Coraz więcej głosów. Am I going crazy? Skąd one są? Czemu ich tyle? CZEMU MOJA GŁOWA ?! FUCK, FUCK, FUCK. Padasz na kolana, łapiesz się  za głowę ale oni nie przestają. Dopiero zaczynają. Losing control, losing your mind? AHAHA. That's just the beginning m'dear. WYNOŚCIE SIĘ. WYNOCHA! AHAHAHA. Nie. Błagaj ile chcesz człowieku, nam się tu podoba. To Ty nas wpuściłeś. To Ty teraz będziesz na nas skazany. Miliony krzyków w Twojej głowie. Ah my head, THAT FUCKIN' HURTS! STOP! AHAHA, nie, nie ma szans. Nam się to za bardzo podoba. Czemu, czemu Ja? CZEMU JA!? Krew, coraz więcej krwi, czemu, czemu, CZEMU?! Abandon all the hope mortal. It's my game now AHAHAHA. Ensiferum - Twilight Tavern.
Help me, HELP ME I FUCKING BEG YOU HELP.

poniedziałek, 15 października 2012

Dzień nr.23

Hello my friend. Come, come closer and have a sit, no, not this one, the one without blood on it. AHAHAHA. Nawet nie próbuj, nie próbuj pojmować, rozumieć. Po prostu się poddaj. Poddaj temu uczuciu. Daj mu przejąć kontrolę. Całkowitą, nad ciałem i umysłem. Dopiero wtedy zrozumiesz. Pojmiesz. Zauważysz. Co? Nowe. Dopiero wtedy jak zostaniesz potworem zrozumiesz potwory. KILL 'EM ALL. RIGHT FUCKIN' NOW. Why? For fun of course. Coz' there's nothing more fun than people suffering AHAHAHA. Po co pytasz? Bo tego pragniesz. Pragniesz się nauczyć nieprawdaż? To chodź, udowodnij mi, że chcesz. Potworze. Właśnie tak, to Ty jesteś potworem z Twojej głowy. Nie, przecież to niemożliwe, to na pewno ktoś inny, to nie mogę być Ja. AHAHAHA. It's you m'dear noone else. Tylko Ja Ci trochę pomogłem. It's Me, madness.
HAHAHA COME TO ME NOW. NOW NOW NOW. 

niedziela, 14 października 2012

Dzień nr.22

Życie zanika, unika Cię. Pozostaje tylko ta szarość którą nazywasz życiem. Fuck, still got blood up my nose, all over my top, fuck, fuck, fuck. Ah nevermind, sorted. A Ty się temu poddajesz, dajesz przejąć kontrolę, czemu? Bo nie masz odwagi się mu postawić. Komu? Życiu moja miła. AHAHA. Fuckin' coward. TCHÓRZE ! Bo lepiej siedzieć w kącie i płakać, że wszystko jest źle prawda? Tak łatwiej? Tak lepiej? AHAHAH. To sobie tam zostań, zostań tam tchórzu. A ja pokażę innym drogę. Nauczę ich jak postawić się życiu. Ale nie Tobie, o nie, nie, nie. Ty już tą szanse zaprzepaściłaś. Come Samael, destroy this soul. In your name of course. AHAHA. Gimme. More. Blood. Much. Much more. Nadzieja zawsze umiera ostatnia prawda m'dear? Nie, nadzieje umiera pierwsza, to Ty ją zabijasz haha. A tchórze nie zasługują na prawdę, oni wolą nie wychodzić poza swoją "barierę". Oh well, they can fuck themself. See you tonight my dear. 
Come, sit with me and let's talk my dear AHAHA.

czwartek, 11 października 2012

Dzień nr.19

Witaj. Jesteś, jak zawsze wracasz. 
Czemu nie zawrócisz? Czemu nie powiesz nie? Ahhh, nowe. Fajne jest nowe, inne prawda? Wciągające, że tak powiem. Ale nowe musi zabić stare. Nie ma innej drogi. Nowe za stare albo stare za nowe. Wybieraj. Choose, choose now worthless human. Czemu wszędzie jest krew, coraz więcej krwi. Ah to tak próbujesz mnie przekonać żeby Cię uczyć? Ahahaha, to będzie wymagało dużo więcej niż kilka litrów krwi. To wymaga poświęcenia. Chęci. Nowego umysłu. Bo Twój umysł nie pojmie tego co mówię, nie pojmie nowego, odrzuci i pogrzebie. Czemu? Bo Twój umysł nie wierzy w inną rzeczywistość, inne spojrzenie na świat. Bo to chore. Chore wymysły szaleńca? Ahaha. Zobaczymy kto się będzie śmiał ostatni m'dear. Ale po co się tego uczyć? Po co? Ciągle pytasz. Tylko pytasz. Zacznij działać, pokaż mi. Pokaż chęci, a ja odpowiem na wszystkie Twoje pytania. Madness is the gift that has been given to me. AHAHA. Is insanity, madness, worth knowing the truth? Yes, yes it is. Because what I can teach You will change your life, forever. 
Filth - Requiem for a Dream (Tripstep)
Come, come to the darkness my baby, and I , darkness and madness shall teach you my way, way of insanity.

środa, 10 października 2012

Dzień nr.18

I seriously need to lay off that shit ey.
Nie ma nic, jest ale nie ma. Ściany uciekają, czemu, czemu rzeczywistość mnie unika? Ucieka ode mnie? Ah, price to pay I guess. A na chuj nam ona prawda? Przecież masz mnie, na zawsze, już na zawsze AHAHAHA. Damn, where my pills gone? Ah fuck it. Wykaż inicjatywę, pokaż mi co potrafisz, a potrafisz wiele. Pokaż światu, że zostałaś potworem jakiego stworzyli. SHOW THEM FUCKERS AHAHAHA. Przestań dawać sobą poniewierać, poniżać, pokaż z czego tak naprawdę jesteś. A wtedy Ja Ci pokaże czego jeszcze nie widzisz, ale najpierw musisz się wykazać, pokazać mi, że chcesz to poznać. Poznać moją rzeczywistość, poznać diabła ze swojej głowy ahaha. Shit, where the fuck are my pills? Czy jesteś gotowa, jesteś gotowa mi pokazać? Pytanie czy wytrzymasz psychicznie. Bo ja wleje do Twojej głowy taką ilość prawdy, że będziesz chciała wbić mi nóż w gardło byle tylko mnie zamknąć. Ale nie zamkniesz mnie bo ja jestem w Twojej głowie AHAHA.
Are You ready?

wtorek, 9 października 2012

Dzień nr.17

Hihihi. Zamknij oczy. Skoncentruj się, uda Ci się. Wzleć, wzleć w to miejsce między ciałem a rzeczywistością. I wtedy spójrz. Spójrz na świat moimi oczami. Zrozum co mówię, jak to mówię, czemu to mówię. Bo w głębi serca wiesz, że mam racje. I to od Ciebie zależy czy wybierzesz prawdę czy odwrócisz się i nigdy nie wrócisz. Ale, ale, ale nawet jak się odwrócisz to i tak Ja tam będę. Hihihi. So we might as well have some fun baby? Haha. Ale trzymając się tematu. Czy jesteś w stanie znieść prawdę? Bo to, że jej pragniesz to wiem to czy ją zniesiesz zależy od Ciebie i.. i Twojego żołądka. Bo prawda będzie boleć, będziesz cierpieć ale będzie warto. Wyrwiesz się z rzeczywistości, nauczysz się zaginać ją do Twojej woli. Spojrzysz na świat w sposób którego byś nigdy nie dostrzegła beze mnie. Nauczysz się wielu nowych rzeczy, pojmiesz nowe. Zabijesz stare. Ahahahaha, wszystko ma swoją cenę moja miła. Come, come my baby and see the world through glasses made out of Your soul. Czekam, czekam na Twój ruch. Głęboko w Twojej głowie, od zawsze i na zawsze. AHAHAHA. I'm waiting. I'm waiting with Samael and with me, madness. AHAHAHA. RATM - Freedom.
Why so serious baby? AHAHAHA. Life is a joke, treat it like one then.

poniedziałek, 8 października 2012

Dzień nr.16

Hope. Ahahaha. No, there is no hope left, you killed it.
Jestem, znowu, gdzie? W Twojej głowie, nigdzie indziej mnie nie ma, chodź mnie widzisz. Widzisz mnie za każdym razem jak robisz coś złego. Blood, blood everywhere. Ale pozostając na temacie, nadzieja? AHAHAHA. Porzućcie ją. Czemu? Bo sami ją zabiliście, sami katujecie się myślami, a ja? Ja nic. Ja po prostu jestem. Czego próbuje dokonać? Nauczyć Cię. Czego? Myślenia poza schematem. Wolności. AHAHAHA Kill 'em all my children. So much blood everywhere, all over walls. Fuck. How? Is it mine or is it yours? No, it's theirs. Bo po co Ci nadzieja, wolność? Masz telewizor, masz internet, masz komórkę. Po co Ci co innego? Bawisz mnie. I to cholernie mocno. Bo ciągłe narzekanie jakie to wszystko jest złe nie zmieni. Poznaj zło i dostosuj się do jego zasad, bądź złem żeby wygrać. Żadna cena nie jest za duża. Zostań skurwielem żeby zabić skurwieli. Faster, faster m'dear. Kill 'em AHAHAHA. Blood, more blood, give me more. Hail one and only Lord.  MSI - Stupid MF.
Is there? Ahaha. No.


niedziela, 7 października 2012

Dzień nr15. cz.2

Welcome to hell bitch.
Chodź, chodź ze mną. Gdzie? W nicość. Nicość która Cię woła, która Cię tak pociąga. Interesująca jest nieprawdaż? Inna, nowa, ciekawa. Ale nie martw się nie uciekniesz, nigdy nie uciekniesz ze swojej głowy do niej, możesz do niej podpływać, dryftować przy niej ale nie możesz być w niej. Chyba, że dołączysz do nas, zostaniesz z nami. A my Cię wpuścimy tam. Gdzie? Do wolności. Do swobody, ponad ten syf. Ale, ale, ale, wszystko ma swoją cenę. Jaka jest cena? Ty. Ty musisz zapłacić sobą za wolność umysłu. Za spokój ducha. Warto? Choice is yours my friend. Me and my friend will be waiting here untill you decide. Samael, time is coming. Wybierasz? Szybciej, nie mamy czasu. Czas? Hahaha, czas nie istnieje tam, w nicości, tam nic nie istnieje, nic nie ma znaczenia. Ale jesteś wolna, wolna od Twojej głowy i myśli. 
Picture unrelated.

Dzień nr.15

Ehh, fuck this shit I'm out.
Świat powoli się kręci, ściany falują, powieki się zamykają. Czujesz krew w nosie, nic nie trzyma się kupy. Rzeczywistość odlatuje. Bez Ciebie. Bez powrotu. A Ty? Ty masz to w dupie. Czemu? Bo tak lepiej, lepiej ciągle dryfować, zanikać. Bo wtedy rzeczywistości nie ma, nie ma nic. Tylko Ty i ja, ja który Cię w tą nicość wprowadził. Lepiej nieprawdaż? Upsss i uciekła. Kto? Rzeczywistość. Po prostu uleciała, zanikła razem z Tobą ale uleciała w innym kierunku. Szkoda. Bu-hu-hu. A chuj, co tam. Ale dlaczego pytasz? Przez Ciebie, doprowadziłeś ją do ucieczki, zamknąłeś swój umysł. Alkoholem, papierosami i narkotykami, przeróżnymi narkotykami. Ale co tam prawda? Nie potrzebny Ci świat. Chaos wystarczy.
Ain't it?


piątek, 5 października 2012

Dzień nr.13

Ściany jak zawsze powoli falują, lekko kręci się w głowie. 
Witaj. Jesteś, znowu. Czemu wracasz? Czemu nie usuniesz mnie ze swojej głowy, z Twoich myśli? Ha, bo zawsze będziesz czynić zło. Tak jak każdy. Przestań sobie kłamać, że nic nie zrobiłaś. Przepraszam co dla mamy mówiłaś? Że nie piłaś? Ahh ale to przecież tylko kilka piw, mama nie musi wiedzieć. Nie musi prawda? Bo lepiej okłamać ją, ukryć, pogrzebać prawdę. Widzisz? To tylko jeden przykład, są ich setki, TYSIĄCE. Ale to nie możesz być Ty prawda? Tu mowa o kimś innym, jakimś kryminaliście, złym człowieku. AHAHAHA. Lie to yourself my angel. Bo przecież to kryminaliści, mordercy, gwałciciele są tymi złymi, Ty jesteś niewinna, dobra. AHAHA. NIE. Ty nie jesteś lepsza od tych skurwieli, chodź kłamiesz sobie, że nie. To, że o ich zbrodniach ludzie wiedzą a o Twoich nie jest tylko kwestią czasu. Czasu którego masz coraz mniej. Coz' game has started, time's running out. Hail Lord.  Amon Tobin - Kitchen Sink (Noisia remix)
Game has begun.



czwartek, 4 października 2012

Dzień nr.12

Samael, come, come here. I think this one is ready now.
Jesteś gotowy. Przygotowany. Nauczony. Ba, wytresowany. Słyszysz go? W Twojej głowie, w Twoich snach, nawet w szkole czy pracy. Słyszysz? It's him. It's one and only lord Samael. SO SHOW SOME FUCKIN' RESPECT. Worthless human. Hmpf. Ale to nic, on rozumie, on widzi, on wie, że to dla Ciebie nie pojęte, nowe. Narazie. Niedługo się przyzwyczaisz, nauczysz bo to ciężka droga. Ale gra jest warta świeczki. Because game is about to begin, no, not my game, Yours. Twoja gra się właśnie zaczyna człowieku, Twój rozdział w księdze. To czy zagrasz to z nami zależy tylko i wyłącznie od Ciebie. Pokaż mi, że się nie myliłem co do Ciebie. Udowodnij mi to. Teraz. Natychmiast. IDŹ, IDŹ JUŻ. POKAŻ MI. AHAHAHA. Ha. Jesteś gotowy, znasz zasady gry. Albo Ty, albo Oni. Wybór jest Twój. Wszystkie chwyty dozwolone, bo takie jest życie. Nie ma zasad. Now go my children, go and show them the true power of our Lord Samael. Evolution.
Go, go and spread evil across the world my children and I shall be watching.

środa, 3 października 2012

Dzień nr.11

Why, tell me why? Mere human being.
Dlaczego dajesz to sobie robić? Poniżać, obrażać, poniewierać? Dlaczego po prostu nie wstaniesz? Nie oddasz? Ah, odwaga. Odwaga Ci nie jest potrzebna. Nienawiść wystarczy. Bo tak jest od zawsze i na zawsze, ogień zwalcza się ogniem. Nienawiść za nienawiść, nic innego. KILL THOSE MOTHER FUCKERS. RIGHT FUCKING NOW. KILL, KILL, KILL AHAHAHA. Pointless violence is sooo fucking good. Bo po co? Po co się bawić w słowa, obrażanie siebie jak po prostu możesz rozłupać mu czaszkę, wbić nóż w żebra i inne ciekawe miejsca? Ah, odwaga. Nie, nie odwaga, system samo-zachowawczy. Phii, wyzbądź się go, pozbądź, zabij i pogrzeb. Bo on Ci nie jest potrzebny. Stań się bestią którą wykreowali. Oni Cię stworzyli i nakarmili nienawiścią tak ja Ty stworzyłeś i nakarmiłeś mnie. See? Endless circle of life. Hates creates hate, war creates more wars. It's all in a circle you cannot break, only me. But I don't wanna coz' it's sooo much fun watching it.    
Become what they created you as, monster, villian, death.



wtorek, 2 października 2012

Dzień nr.10

Obudź się. Teraz. Natychmiast.
Obudź się, wiem, wiem, że nie śpisz. Obudź Twój umysł. Otwórz go na prawdę, na prawdę i wolność. Tak, taką prawdziwą wolność.. Ah, wolność, śmieszne słowo, pojęcie względne nieprawdaż? Ależ oczywiście, że tak, przecież jesteś wolny, wolny bo nie zrobiłeś nic żeby wykroczyć przez linie "wolności" stworzoną przez rząd.  Krew, ściany wymalowane krwią. Wszędzie krew. Ale zostańmy na temacie, co to jest wolność? Wolność słowa? Wolność czynów? Oczywiście do pewnego stopnia. Nie, to nie jest to. Dlatego wstań, otwórz oczy na prawdę i idź po swoją wolność. Jak wiele poświęcisz? Disturbed - 10,000 fists.
Time to get your freedom.

poniedziałek, 1 października 2012

Dzień nr.9 cz.2

Come, come closer my friend. 
Psst, tak, Ty, właśnie Ty. Chodź tu, nie nie tam, tu, bliżej. I posłuchaj opowiadania.
Wolność.
Jestem wolny.
Powtarzaj za mną, w kółko, ciągle, do usranej śmierci. Bo jesteś prawda? Haha, ha, ha, nie. To co Ty uważasz za wolność jest tylko Twoim limitem. Włączenie tel. i włączenie muzyki NIE JEST WOLNOŚCIĄ. Dlatego wstań, wstań razem z ludem. Obalcie rząd. Obalcie władzę. Nadszedł czas wolności, prawdziwej wolności. Nie tego co uważasz za wolność, wolność teraz to wszystko to za co nie zostaniesz aresztowany, przyłapany. Idźcie, ale nie, nie ma tak łatwo. Nie możesz tego zrobić sam, nikt nie może. Dlatego wstańcie ludzie, wstańcie idźcie po waszą wolność, ale musicie ją sobie sami wziąć, krwią, młotem, szpachlą. Metoda nie jest ważna. Ważny jest rezultat.
So go, go NOW. RIGHT NOW.
Free your mind my friend, free it NOW. RIGHT NOW. 

Dzień nr.9.

Time, what is time?
Czas zanika, unika Cię. Zostajesz zepchnięty w pustkę, tą pustkę gdzie nie ma czasu, tylko Twoje myśli. Nikt inny tylko Ty i one. Coraz częściej, coraz intensywniejsze myśli. Więcej, więcej, szybciej, szybciej. Świat wiruje, Ty razem z nim. Czas nie istnieje, masz cały czas świata na własność. Szybciej, idź, biegnij, ratuj się. Przed czym? Przed sobą. Bo im więcej, im szybciej, tym ciężej. Ale trzeba, nie ma innej opcji. Rzeczywistość ucieka, nie ma czasu, nie ma miejsc, tylko Ty, dryftujący w nicości. Coraz wyżej, szybciej, ciągły lot, więcej, więcej. Widzisz kształty, kolory, nie, ludzi. Ludzie, wszędzie ludzie, gdzie, skąd? Jasno, coraz jaśniej, coraz więcej ludzi. Co się dzieje? Gdzie ja jestem? Nie wiem, nie ma miejsc. Nie ma nic. Tylko ta słodka, czarna nicość. Adios my friend, catch you soon.     Mr. Freeman.
Come my friend, sit in my room.

sobota, 29 września 2012

Dzień nr.7

I seriously need to lay off ket. Seriously now.
Witaj. Co gdybym Ci powiedział, że opuszczenie ciała jest możliwe? Że dryftowanie między światami jest dostępne dla zwykłych ludzi? Że wczoraj rozmawiałem z Bogiem? Co powiesz mi wtedy? Że to niemożliwe? Że oszalałem? Lie to yourself kiddo. That shit is possible. It's all about chemistry, fuckin' chemistry. Ale to jest możliwe, opuszczenie ciała, rozmowa z Bogiem, wszystko co chcesz. To tylko kwestia chemii, dużej ilości chemii. Ale działa, działa w 200%. 

This shit is real.


piątek, 28 września 2012

Dzień nr.6. cz.2.

I'm bored.
Zagrajmy w grę. Jaką grę powiadasz? Moją. Zasady są proste, ja odbieram Ci wszystko po kolei, wszystko co masz. A Ty? Ty próbujesz wytrzymać emocjonalnie. Nie, nie ma innych zasad. Ty się na mnie skazałeś, na moje gry. Tylko i wyłącznie Ty. Żałujesz? Trochę za późno. Trzeba było się zastanowić zanim wypiłeś, zanim coś zacząłeś ćpać, zanim kłamałeś dla mamy. Game is just about to beginning  m'dear. And you and me are the only players. As always. Just You and me, shadow inside your heart. Ale nie bój się, przecież jestem, nie jesteś sam. I cholernie mnie to bawi, bawi mnie trzymanie Cię w tej linii między szaleństwem, a nienawiścią. Czemu pytasz? Nie wiem, po prostu lubię patrzeć jak ludzie cierpią. Lubię to i nic tego nie zmieni. Nawet Ty. Bo Ty jesteś teraz częścią tej gry, zawsze byłeś. Po prostu wcześniej nie myślałeś o tym. Twój "Bóg" was porzucił jak zobaczył ile na tym świecie jest idiotów. So, so, sad. Fuck no. That's fuckin' hilarious. Coz' it's all starts with you, your hate that feeds me. Samel, another one is ready.
Welcome to hell bitch. 


Dzień nr.6.

Jestem. I Ty też jesteś. Krew. Coraz więcej krwi. Czemu to zrobiłaś? Wszędzie krew. Nie lepiej teraz? Krew powoli wypełnia pokój. Nie kłam, że nie. Zawsze jest lepiej. Zawsze, nie zależnie od powodu, motywów, BA nawet dla czystej rozrywki. Przestań wmawiać sobie, że nie. Czemu, czemu czynienie zła czuje się tak dobrze? Ja? Ja to robię dla przyjemności, zabawy, rozrywki. Ty? Ty masz swoje powody, pewnie nie lepsze, ale zawsze, zawsze na początku jest powód. Ten odcinek życia w którym zdajesz sobie sprawę, że nic dobrego już nie zostało, że przegrałaś z własną głową. Poddajesz się temu uczuciu, podoba Ci się coraz bardziej. Coraz, coraz bardziej. Aż w końcu dajesz mu przejąć kontrole. Nie, nie od razu. Stopniowo, że tak powiem. Powolutku, powolutku ta nienawiść, przejmuje kontrole. I wtedy witasz mnie jak starego przyjaciela. Bo to Ja ją w Tobie obudziłem, podsycałem ten ogień, to Ja go zmieniłem w ognisko, ognisko w którym Ty pogrzebiesz ten świat, Ty go, albo on Ciebie. Choose wisely my friend coz' if not I will choose for you.
Destroy this world for me baby. In my, no, in Our Lord's name.


czwartek, 27 września 2012

Dzień nr.5.

Come, come my children and listen to this story.

Dawno, dawno temu był pewien człowiek, człowiek jak każdy inny, taki jak Ty, właśnie Ty. I on nie rozumiał, nie rozumiał jak działa ten świat, ile skurwysynów tam jest i szuj. Wierzył, wierzył w siebie, w świat, ba nawet w miłość. Ale pewnego dnia, pewnego odebrano mu to wszystko, wszystko co kochał i miał. Został wyśmiany przez świat, wyśmiany przez wszystkich których znał albo kochał. Ale się nie poddał, o nie, nie,nie. Postanowił się zemścić, zemścić się na tym świecie, nie ma ceny do zapłacenia, nie ma sumienia które by przeszkadzało, nie ma co ale gdyby. Jest tylko zemsta. Słodka, zimna, delikatna, kochana zemsta. Bo dopiero gdy Ci odbiorą wszystko co kochasz i podziwiasz, dopiero wtedy zrozumiesz, dopiero wtedy będziesz zdolny do wszystkiego. Nie ważne jak okropnego, nie ważne jak brutalnego, nie ważne jak, gdzie. Ważne, że masz cel. Zemsta. Zniszczenie tego przez co stałeś się tym czym jesteś teraz. Eye for an Eye? No, that's for pussies. Eye for a whole fuckin' body.
So go my children and tear this fucking world apart for all the hate you got from it. KoRn - Freak on a leash.






środa, 26 września 2012

Dzień nr.4. cz3.

Nie jesteś jeszcze gotowy. O nie, nie, nie. Ale będziecie. Każdy będzie. Bo dopiero jak stracisz wszystko będziesz gotowy. Nie, nie materialnie, duchowo. Stracisz wszystko co kochałeś, kochasz, wszystko co rozumiesz i pojmujesz, wszystko co nazywałeś sobie bliskim. Zostaniesz pustą skorupą, cieniem siebie, kiedyś człowieka, dziś już tylko szkieletem, bez duszy. Już będziesz gotów to zrobić, opuścić ten świat. Na zawsze. Ale zanim to zrobisz, spójrz przed siebie, a tam będę Ja. Ja, ten który Cię zniszczył, zniszczył wszystko co kochałeś. Dlaczego? Bo mnie to bawi, bawi mnie patrzenie jak płaczesz nad zdj. które kiedyś były Twoim życiem, jak leżysz w łóżku zadręczając się myślami co poszło źle. Ale nie martw się, oddam Ci to. Oddam Ci wszystko co straciłeś. Ale tylko pod jednym warunkiem. Jednym. Zostaniesz moim więźniem już na zawsze. Bez odwrotów, bez ugód, tylko moje warunki. Giń, "człowieku" hahaha.. Bo już nic innego Ci nie zostało, już nic nie jest w stanie Cię uratować przed samym sobą. Samael come, come eat this worthless soul. Slayer - God send Death.
HAHAHAHA, giń.



Dzień nr.4. cz2.

Heroes. Goddamn heroes.

Każde z was oczekuje bohatera, rycerza na białym koniu, uzbrojonego po zęby człowieka który ocali was, wyciągnie was z tego syfu. Ale on nie przybędzie, porzuczcie nadzieje. On bym tam, był między wam, niedostrzeżony. Ale zobaczył i zrozumiał jaki naprawdę jest ten świat, pełen skurwysynów, śmierci, głodu i biedy. Zrozumiał, że nie ma co ratować, bo za każdym razem kiedy kogoś ratował to rzucano mu to w twarz, nie dziękowano, nie przepraszano, po prostu mówiono "Spierdalaj i nigdy nie wracaj" to rycerz zrozumiał, że nie ma co ratować. Ale nie, nie odszedł. Dostosował się. Dostosował się do was i do waszych zasad. Sam został jednym z was, jednym z tych skurwysynów których tępił. Możesz sobie, tylko i wyłącznie sobie podziękować za to. Bo to właśnie Twoje zło odpędziło jedyne istniejące dobro. Dobro zniknęło już na zawsze. Został tylko ten rycerz w czarnej zbroi i hełmem z skrzydłami ptaka. To właśnie on będzie waszą zgubą, ten który was bronił przed wami samymi. On został nowym rycerzem, rycerzem śmierci. I to właśnie on jedzie teraz po niebie wyglądając Ciebie, Twojej duszy. Więc patrz w niebo uważnie bo nigdy nie wiesz kiedy dołączysz do jego orszaku umarłych. Hero. 
To Ty mnie zniszczyłeś, teraz ja zniszczę Ciebie.


wtorek, 25 września 2012

Dzień nr4.

Rzeczywistość przestała istnieć, po prostu zniknęła. Nic już nie jest realne. Ludzie? Ludzie są wytworem Twojej wyobraźni żebyś nie czuła się samotna. Ich nie ma. Jesteś tylko Ty. Ty sama na tym świecie, nie, w Twojej głowie. Krew. Wszędzie krew. Cały pokój wypełniony krwią. A Ty? Ty też jesteś tam. Pokryta krwią. Czyją krwią? Ich, Twoją? Nie ważne. Liczy się to co zrobiłaś. Dlaczego? Bo tak trzeba było, nie było innego wyjścia. Moralność, sumienie? Śmieszne słowa. Używasz ich żeby mieć wymówkę, wymówkę dla samej siebie za to co zrobiłaś. Ale przecież nikt nie musi wiedzieć, możesz to ukryć prawda? Za każdym razem. Każde kłamstwo, każdy zły czyn, ukrywasz. Ukrywasz przed samą sobą. Czemu? Bo tak łatwiej nieprawdaż? 
Łatwiej żyć kłamiąc samej sobie, że tego nie zrobiłaś, że nie okłamałaś tej osoby, że nie ukradłaś tej bransoletki, że to ktoś inny to zrobił. Ale ja pamiętam, ja widzę i to ode mnie zależy ocena. Widzę wszystko, każdy zły czyn, każde wykroczenie poza linie. Zawsze. Nigdy już ode mnie nie uciekniesz. Garść tabletek? Żyletka? Lina? Nawet jeśli to ja dalej tam będę, będę w Twojej głowie, dręczyć Cię, pastwić się nad Tobą, aż tego nie zrobisz. And now children go and spread the word of our Lord because ALL the no belivers gonna BURN  IN ETERNAL FLAME of our Lord when the time comes.
Come, come to me my children.


Dzień nr.3

Lecisz. Lecisz wysoko, dusza opuszcza ciało. Nie ma nic. Nie ma realnego świata. Jest tylko to co stworzyłeś Ty, nikt inny. Któż inny? Nie ma nikogo. Tylko Ty. Na zawsze. Uwięziony w świecie którzy stworzyłeś, który napędzasz, tak, tak właśnie ten którego nienawidzisz. Przestajesz myśleć, myśli są nieważne, jest po prostu podróż. Podróż w głąb Twojej głowy. Mózg zaczyna reagować na substancje. Ciało zaczyna tracić barwy, wszystko umiera. Nie, nic nie umiera. Tylko Ty, Twoje ciało. Zostajesz ale Cię nie ma, nie wracasz nigdy. Lecisz powoli między ciałem a tą słodką czarną nicością, tą która Cię wita codziennie. Nie ma przerw, nie ma powrotów, zostajesz tam. Już na zawsze, bez możliwości ucieczki w klatce którą sam stworzyłeś, nie nie sam do końca. Ze mną. Twoja klatka w Twojej głowie, a to właśnie ja jestem nadzorcą z kluczem. Jak daleko się posuniesz żeby go zdobyć, uwolnić się? Jak wiele jesteś w stanie za swoją wolność? 
Wolność którą tak bardzo pragniesz. 
Jesteś więźniem samego siebie.

poniedziałek, 24 września 2012

Dzień nr.2. cz2.

Jestem. Znowu. Choć mnie nie ma, nie widzisz mnie, nie czujesz mnie. Tylko słyszysz. Słyszysz ciche brzęczenie w głowie. Narasta to w szum. Coraz więcej szumu. To znowu ja. Zrobiłeś już dziś rachunek sumienia? Nie, nie sądzę. To ja to zrobię za Ciebie, to ja będę tym głosem w Twojej głowie który myśli zanim zaśniesz. O wszystkim. Wszystkim co zrobiłeś i co zrobisz. To ja jestem tymi dręczącymi myślami które nie dają Ci spać. Sumienie prawda? Wyzbądź się go, zabij, zabij już na zawsze. Czemu pytasz? Bo po co Ci to? Wystarczam Ci. Twój mały diabeł w Twojej głowie. Ciągle z Tobą, ciągle przy Tobie. Gdzie nie spojrzysz jestem tam Ja. We wszystkim co widzisz, co robisz, BA nawet w wszystkim co spożywasz. Bo ja jestem w was wszystkich, to ja was namawiam do zło życzenia, niszczenia i Anarchii. A więc idźcie me dzieci, idźcie niszczyć ten świat zanim on zniszczy was, bo prędzej czy później on dopadnie was wszystkich. Zniszczcie ten świat, potępcie niewiernych, zabijcie nadzieje. Bądźcie zgubą tego świata zanim on zgubi was. Idźcie z moim imieniem na ustach i pokażcie tym wszystkim którzy w was wątpili, kpili, śmiali się. Pokażcie im co potraficie. A potraficie wiele, wystarczy poddać się temu uczuciu, dać mu całkowicie przejąć kontrolę, poczuć to mrowienie i słodki zapach krwi, kill 'em all my children. In my name. Now. I'll be sorry so you've said, I'm not sorry BANG your dead.
Dope - Die motherfucker Die.
Idźcie w świat w wiarą w jedynego Pana.

Dzień nr. 2.

I seriously need to lay of the drugs. 

Witam. Nie, nie wyłączaj, nie przestawaj czytać, już za późno, już jestem. Jestem w Twojej głowię, głęboko w sercu. Nie możesz się mnie pozbyć bo sam mnie stworzyłeś. Przestań sobie kłamać, że nie. To Ja jestem furią w Twoim sercu jak nienawidzisz jej za to co Ci zrobiła, nienawiścią w Twoich myślach jak patrzysz jak Ciebie komentują, siłą w rękach jak nie wytrzymujesz, tak Twoich rękach, tych samych którymi czynisz zło codz. Niestety już jest za późno, za późno żeby mnie stamtąd wyciągnąć, ale czekaj, nie. Jest jeden sposób. Ba nawet kilka. Kula w głowę? Sznurek i krzesło? a może igła? hmm.. tabletki też nie są złe. Choice is your's my dear old friend. Nie martw się, nie Ty jeden stoisz przed tym wyborem, są jeszcze setki, BA, tysiące ludzi którzy zrozumieją prawdę, prawdę o tym świecie, pełnym skurwysyństwa i zła, świata gdzie zło jest nowym dobrem. A Ty się do tego przyczyniasz. Hail only and only Lord.
Czekam na Ciebie przyjacielu, czekam cierpliwie..


niedziela, 23 września 2012

Dzień nr.1 cz.3

Wiesz co? Bawisz mnie. Właśnie tak. Właśnie Ty. Czytasz to, boisz się choć w głębi serca wiesz, że ja mówię prawdę, bo ten świat umiera a Ty umierasz razem z nim, nie, nie ciałem, najpierw umiera Twoja dusza, powolutku, boleśnie, aż zostajesz pusty ciałem, bez duszy bez emocji, bez chęci do życia. Bo czynisz zło, nie ważne jak bardzo małe zło, nawet to małe kłamstewko dla mamy, że nic dziś nie piłeś, ani nie paliłeś. I wtedy przychodzę Ja, teraz jak to czytasz to ja stoję za Tobą z ogromnym uśmiechem i krwią na twarzy, czemu? Bo to ja dla Niego zbieram duszę, okradam Cię z tego co jest dla Ciebie najmniej ważne lecz najważniejsze jednocześnie. I mnie to bawi, bawi mnie Twój strach, Twoje przerażenie, Twoje błaganie o litość jak On przychodzi po Ciebie, a ja jestem tuż zanim śmiejąc się z tego a wiesz czemu? Bo zło jest nowym dobrem. Dobro się poddało i przestało istnieć w tym świecie, jestem tylko Ja i On i oboje za Tobą stoimy grzeszniku.. Pamiętaj, zawsze tam będziemy, w Twojej głowie, już na zawsze. I nie ma ucieczki, wiesz czemu? Bo to TY nas stworzyłaś, nakarmiłeś swoją nienawiścią i to TY nas wpuściłeś do swojej głowy.




Dzień nr.1. cz.2

Z racji, że dopiero zaczynam szarpnę się na 3 posty w ciągu jednego dnia zamiast planowanych 2ch.

Ludzie boją się prawdy, tak właśnie tak. Boją się, że ich bajkowy, wymarzony świat zniknie, pęknie jak bańka mydlana. I tak właśnie będzie, z każdym z nas, każdy utraci to co kocha, bo świat jest pełen skurwysynów którzy czekają aż się tylko potkniesz, aż upadniesz żeby mogli Cię zdeptać but show called life must go on baby. Nie jest to zależne od was, od waszego "Boga", od waszego stylu życia, wszystko skończy się tak samo, wszyscy pewnego dnia zdają sobie sprawę, że rzeczywistości nie ma, NIE MA, że wszystko jest wytworem ich wyobraźni, że nie ma nic poza tą ciemną pustką w głowie gdzie spadasz, głębiej i głębiej i głębiej... i nagle BAM to uderza Cię w twarz z taką siłą, że już się nie podnosisz, serce siada, łzy lecą, nos krwawi, usta pieką, klatka piersiowa czuje się jakby jechał po niej czołg i tak właśnie wtedy dzieci witacie go z otwartym sercem, kiedy wszystko straciliście witacie go jak starego przyjaciela, przyjaciela o nazwie nienawiść, nienawiść do całego świata za wasz ból, wasze cierpienie.. Bój się brata swego bo na końcu drogi to i tak Twój największy wróg będzie Cię podnosił..
Ps. Pozdrowienia dla Czarnego Kapturka, za zainspirowanie mnie i zmotywowanie do zaczęcia pisania. http://czarny-kapturek.blogspot.co.uk/ <3

Dzień nr. 1.

Dlaczego wgl. zacząłem pisać tego bloga? Nie wiem, może żeby po prostu zapamiętać co robiłem wczoraj, zanim znowu ściany zaczną uciekać i realny świat zniknie. Bo widzicie dzieci, świat realny nie istnieje, są tylko rzeczy które wykreujecie Wy i jak siebie wykreujecie. Ja? Ja jestem przeciętnym człowiekiem, niczym nie wyróżniającym się z tłumu choć znany z mojej reputacji. Nic szczególnego, blondyn z długimi włosami, 1.75m wzrostu, niebieskie oczy. Reputacja? Jedna z najgorszych osób w tym mieście chociaż i tak to jest dziura w dziurze, ale cóż żyć trzeba. Ohoo i powtórka z rozrywki, nudny niedzielny wieczór, za oknem deszcz, coraz więcej deszczu. Ściany jak zawsze falują powolutku, czuje ten słodki zapach krwi w środku nosa i coraz większe mam dreszcze. Realny świat zanika, unika mnie, zostawia mnie w tym moim małym świecie gdzie nic nie trzyma się kupy. Drugs are bad kiddos. W tym powiedzeniu jest więcej prawdy niż może się wydawać, ale cóż różni ludzie wybierają różne drogi, każde w swoją stronę w stronę tego czego tak naprawdę pragną, nie liczy się kogo zostawią po drodze, jak złych czynów się dopuszczą w drodze do sukcesu, liczy się tylko efekt końcowy. Peace Out People. Macie tu trochę Death Metalu na niedzielne popołudnie.
Cannibal Corpse - Make Them Suffer

And so it begins

Kim jestem? Nie. Czym jestem? Jestem... nikim, Jestem niczym... Jestem wszystkim z niczego i niczym z wszystkiego. Ja po prostu nie istnieje. Jestem wytworem Twojej wyobraźni który namawia Cię do złych rzeczy, taki diabełek na ramieniu jak w kreskówkach. Po prostu Twój umysł wymyślił mnie żebyś miała jakąś wymówkę jak coś złego robisz. Widzą mnie tylko osoby które chce żeby mnie widziały, nikt inny, jak będziesz ze mną iść na ulicy to ludzie będą widzieli jak rozmawiasz sama ze sobą bo mnie nie widzą, ale nie bój się oni się nie liczą, oni też nie są prawdziwi, nic nie jest, nie ma nic, wszystko jest kłamstwem stworzonym przez Twój umysł, tylko Twój i nikogo innego. Nawet jak umrę dalej będę głosem w Twojej głowie, jak będziesz zaraz miał/a zrobić coś złego i będziesz się wahać po mojej śmierci usłyszysz mój głos "zrób to" i to zrobisz. Czemu? Czemu np. nie powiesz nie głosowi w Twojej  głowie? Bo szatan jest w każdym z nas, jak nie chce Ci się czegoś robić, jak kłamiesz żeby się od czegoś wymigać w tych wszystkich małych rzeczach, przy każdej kradzieży, w każdym narkotyku który weźmiesz, w każdym piwie które wypijesz, wszędzie, Szatan jest w sercach każdego z nas i nie możemy się jego pozbyć, zawsze był, jest i będzie. Now kids it's time to smoke some meth and go back to hailing one and only Lord Satan. To be continued.
You can't escape, He's already inside your heart.