Welcome to Hell bitch.

38720917 pisz jeśli masz ochotę.

niedziela, 23 września 2012

Dzień nr. 1.

Dlaczego wgl. zacząłem pisać tego bloga? Nie wiem, może żeby po prostu zapamiętać co robiłem wczoraj, zanim znowu ściany zaczną uciekać i realny świat zniknie. Bo widzicie dzieci, świat realny nie istnieje, są tylko rzeczy które wykreujecie Wy i jak siebie wykreujecie. Ja? Ja jestem przeciętnym człowiekiem, niczym nie wyróżniającym się z tłumu choć znany z mojej reputacji. Nic szczególnego, blondyn z długimi włosami, 1.75m wzrostu, niebieskie oczy. Reputacja? Jedna z najgorszych osób w tym mieście chociaż i tak to jest dziura w dziurze, ale cóż żyć trzeba. Ohoo i powtórka z rozrywki, nudny niedzielny wieczór, za oknem deszcz, coraz więcej deszczu. Ściany jak zawsze falują powolutku, czuje ten słodki zapach krwi w środku nosa i coraz większe mam dreszcze. Realny świat zanika, unika mnie, zostawia mnie w tym moim małym świecie gdzie nic nie trzyma się kupy. Drugs are bad kiddos. W tym powiedzeniu jest więcej prawdy niż może się wydawać, ale cóż różni ludzie wybierają różne drogi, każde w swoją stronę w stronę tego czego tak naprawdę pragną, nie liczy się kogo zostawią po drodze, jak złych czynów się dopuszczą w drodze do sukcesu, liczy się tylko efekt końcowy. Peace Out People. Macie tu trochę Death Metalu na niedzielne popołudnie.
Cannibal Corpse - Make Them Suffer

1 komentarz: