Dlaczego wgl. zacząłem pisać tego bloga? Nie wiem, może żeby po prostu zapamiętać co robiłem wczoraj, zanim znowu ściany zaczną uciekać i realny świat zniknie. Bo widzicie dzieci, świat realny nie istnieje, są tylko rzeczy które wykreujecie Wy i jak siebie wykreujecie. Ja? Ja jestem przeciętnym człowiekiem, niczym nie wyróżniającym się z tłumu choć znany z mojej reputacji. Nic szczególnego, blondyn z długimi włosami, 1.75m wzrostu, niebieskie oczy. Reputacja? Jedna z najgorszych osób w tym mieście chociaż i tak to jest dziura w dziurze, ale cóż żyć trzeba. Ohoo i powtórka z rozrywki, nudny niedzielny wieczór, za oknem deszcz, coraz więcej deszczu. Ściany jak zawsze falują powolutku, czuje ten słodki zapach krwi w środku nosa i coraz większe mam dreszcze. Realny świat zanika, unika mnie, zostawia mnie w tym moim małym świecie gdzie nic nie trzyma się kupy. Drugs are bad kiddos. W tym powiedzeniu jest więcej prawdy niż może się wydawać, ale cóż różni ludzie wybierają różne drogi, każde w swoją stronę w stronę tego czego tak naprawdę pragną, nie liczy się kogo zostawią po drodze, jak złych czynów się dopuszczą w drodze do sukcesu, liczy się tylko efekt końcowy. Peace Out People. Macie tu trochę Death Metalu na niedzielne popołudnie.
Cannibal Corpse - Make Them Suffer

Mowe mi odebrało *.*
OdpowiedzUsuńCHCĘ WIĘCEJ !<3333