Welcome to Hell bitch.

38720917 pisz jeśli masz ochotę.

poniedziałek, 1 października 2012

Dzień nr.9 cz.2

Come, come closer my friend. 
Psst, tak, Ty, właśnie Ty. Chodź tu, nie nie tam, tu, bliżej. I posłuchaj opowiadania.
Wolność.
Jestem wolny.
Powtarzaj za mną, w kółko, ciągle, do usranej śmierci. Bo jesteś prawda? Haha, ha, ha, nie. To co Ty uważasz za wolność jest tylko Twoim limitem. Włączenie tel. i włączenie muzyki NIE JEST WOLNOŚCIĄ. Dlatego wstań, wstań razem z ludem. Obalcie rząd. Obalcie władzę. Nadszedł czas wolności, prawdziwej wolności. Nie tego co uważasz za wolność, wolność teraz to wszystko to za co nie zostaniesz aresztowany, przyłapany. Idźcie, ale nie, nie ma tak łatwo. Nie możesz tego zrobić sam, nikt nie może. Dlatego wstańcie ludzie, wstańcie idźcie po waszą wolność, ale musicie ją sobie sami wziąć, krwią, młotem, szpachlą. Metoda nie jest ważna. Ważny jest rezultat.
So go, go NOW. RIGHT NOW.
Free your mind my friend, free it NOW. RIGHT NOW. 

Dzień nr.9.

Time, what is time?
Czas zanika, unika Cię. Zostajesz zepchnięty w pustkę, tą pustkę gdzie nie ma czasu, tylko Twoje myśli. Nikt inny tylko Ty i one. Coraz częściej, coraz intensywniejsze myśli. Więcej, więcej, szybciej, szybciej. Świat wiruje, Ty razem z nim. Czas nie istnieje, masz cały czas świata na własność. Szybciej, idź, biegnij, ratuj się. Przed czym? Przed sobą. Bo im więcej, im szybciej, tym ciężej. Ale trzeba, nie ma innej opcji. Rzeczywistość ucieka, nie ma czasu, nie ma miejsc, tylko Ty, dryftujący w nicości. Coraz wyżej, szybciej, ciągły lot, więcej, więcej. Widzisz kształty, kolory, nie, ludzi. Ludzie, wszędzie ludzie, gdzie, skąd? Jasno, coraz jaśniej, coraz więcej ludzi. Co się dzieje? Gdzie ja jestem? Nie wiem, nie ma miejsc. Nie ma nic. Tylko ta słodka, czarna nicość. Adios my friend, catch you soon.     Mr. Freeman.
Come my friend, sit in my room.