Welcome to Hell bitch.

38720917 pisz jeśli masz ochotę.

wtorek, 25 września 2012

Dzień nr4.

Rzeczywistość przestała istnieć, po prostu zniknęła. Nic już nie jest realne. Ludzie? Ludzie są wytworem Twojej wyobraźni żebyś nie czuła się samotna. Ich nie ma. Jesteś tylko Ty. Ty sama na tym świecie, nie, w Twojej głowie. Krew. Wszędzie krew. Cały pokój wypełniony krwią. A Ty? Ty też jesteś tam. Pokryta krwią. Czyją krwią? Ich, Twoją? Nie ważne. Liczy się to co zrobiłaś. Dlaczego? Bo tak trzeba było, nie było innego wyjścia. Moralność, sumienie? Śmieszne słowa. Używasz ich żeby mieć wymówkę, wymówkę dla samej siebie za to co zrobiłaś. Ale przecież nikt nie musi wiedzieć, możesz to ukryć prawda? Za każdym razem. Każde kłamstwo, każdy zły czyn, ukrywasz. Ukrywasz przed samą sobą. Czemu? Bo tak łatwiej nieprawdaż? 
Łatwiej żyć kłamiąc samej sobie, że tego nie zrobiłaś, że nie okłamałaś tej osoby, że nie ukradłaś tej bransoletki, że to ktoś inny to zrobił. Ale ja pamiętam, ja widzę i to ode mnie zależy ocena. Widzę wszystko, każdy zły czyn, każde wykroczenie poza linie. Zawsze. Nigdy już ode mnie nie uciekniesz. Garść tabletek? Żyletka? Lina? Nawet jeśli to ja dalej tam będę, będę w Twojej głowie, dręczyć Cię, pastwić się nad Tobą, aż tego nie zrobisz. And now children go and spread the word of our Lord because ALL the no belivers gonna BURN  IN ETERNAL FLAME of our Lord when the time comes.
Come, come to me my children.


Dzień nr.3

Lecisz. Lecisz wysoko, dusza opuszcza ciało. Nie ma nic. Nie ma realnego świata. Jest tylko to co stworzyłeś Ty, nikt inny. Któż inny? Nie ma nikogo. Tylko Ty. Na zawsze. Uwięziony w świecie którzy stworzyłeś, który napędzasz, tak, tak właśnie ten którego nienawidzisz. Przestajesz myśleć, myśli są nieważne, jest po prostu podróż. Podróż w głąb Twojej głowy. Mózg zaczyna reagować na substancje. Ciało zaczyna tracić barwy, wszystko umiera. Nie, nic nie umiera. Tylko Ty, Twoje ciało. Zostajesz ale Cię nie ma, nie wracasz nigdy. Lecisz powoli między ciałem a tą słodką czarną nicością, tą która Cię wita codziennie. Nie ma przerw, nie ma powrotów, zostajesz tam. Już na zawsze, bez możliwości ucieczki w klatce którą sam stworzyłeś, nie nie sam do końca. Ze mną. Twoja klatka w Twojej głowie, a to właśnie ja jestem nadzorcą z kluczem. Jak daleko się posuniesz żeby go zdobyć, uwolnić się? Jak wiele jesteś w stanie za swoją wolność? 
Wolność którą tak bardzo pragniesz. 
Jesteś więźniem samego siebie.