Welcome to Hell bitch.

38720917 pisz jeśli masz ochotę.

piątek, 28 września 2012

Dzień nr.6. cz.2.

I'm bored.
Zagrajmy w grę. Jaką grę powiadasz? Moją. Zasady są proste, ja odbieram Ci wszystko po kolei, wszystko co masz. A Ty? Ty próbujesz wytrzymać emocjonalnie. Nie, nie ma innych zasad. Ty się na mnie skazałeś, na moje gry. Tylko i wyłącznie Ty. Żałujesz? Trochę za późno. Trzeba było się zastanowić zanim wypiłeś, zanim coś zacząłeś ćpać, zanim kłamałeś dla mamy. Game is just about to beginning  m'dear. And you and me are the only players. As always. Just You and me, shadow inside your heart. Ale nie bój się, przecież jestem, nie jesteś sam. I cholernie mnie to bawi, bawi mnie trzymanie Cię w tej linii między szaleństwem, a nienawiścią. Czemu pytasz? Nie wiem, po prostu lubię patrzeć jak ludzie cierpią. Lubię to i nic tego nie zmieni. Nawet Ty. Bo Ty jesteś teraz częścią tej gry, zawsze byłeś. Po prostu wcześniej nie myślałeś o tym. Twój "Bóg" was porzucił jak zobaczył ile na tym świecie jest idiotów. So, so, sad. Fuck no. That's fuckin' hilarious. Coz' it's all starts with you, your hate that feeds me. Samel, another one is ready.
Welcome to hell bitch. 


Dzień nr.6.

Jestem. I Ty też jesteś. Krew. Coraz więcej krwi. Czemu to zrobiłaś? Wszędzie krew. Nie lepiej teraz? Krew powoli wypełnia pokój. Nie kłam, że nie. Zawsze jest lepiej. Zawsze, nie zależnie od powodu, motywów, BA nawet dla czystej rozrywki. Przestań wmawiać sobie, że nie. Czemu, czemu czynienie zła czuje się tak dobrze? Ja? Ja to robię dla przyjemności, zabawy, rozrywki. Ty? Ty masz swoje powody, pewnie nie lepsze, ale zawsze, zawsze na początku jest powód. Ten odcinek życia w którym zdajesz sobie sprawę, że nic dobrego już nie zostało, że przegrałaś z własną głową. Poddajesz się temu uczuciu, podoba Ci się coraz bardziej. Coraz, coraz bardziej. Aż w końcu dajesz mu przejąć kontrole. Nie, nie od razu. Stopniowo, że tak powiem. Powolutku, powolutku ta nienawiść, przejmuje kontrole. I wtedy witasz mnie jak starego przyjaciela. Bo to Ja ją w Tobie obudziłem, podsycałem ten ogień, to Ja go zmieniłem w ognisko, ognisko w którym Ty pogrzebiesz ten świat, Ty go, albo on Ciebie. Choose wisely my friend coz' if not I will choose for you.
Destroy this world for me baby. In my, no, in Our Lord's name.