Welcome to Hell bitch.

38720917 pisz jeśli masz ochotę.

niedziela, 23 września 2012

Dzień nr.1 cz.3

Wiesz co? Bawisz mnie. Właśnie tak. Właśnie Ty. Czytasz to, boisz się choć w głębi serca wiesz, że ja mówię prawdę, bo ten świat umiera a Ty umierasz razem z nim, nie, nie ciałem, najpierw umiera Twoja dusza, powolutku, boleśnie, aż zostajesz pusty ciałem, bez duszy bez emocji, bez chęci do życia. Bo czynisz zło, nie ważne jak bardzo małe zło, nawet to małe kłamstewko dla mamy, że nic dziś nie piłeś, ani nie paliłeś. I wtedy przychodzę Ja, teraz jak to czytasz to ja stoję za Tobą z ogromnym uśmiechem i krwią na twarzy, czemu? Bo to ja dla Niego zbieram duszę, okradam Cię z tego co jest dla Ciebie najmniej ważne lecz najważniejsze jednocześnie. I mnie to bawi, bawi mnie Twój strach, Twoje przerażenie, Twoje błaganie o litość jak On przychodzi po Ciebie, a ja jestem tuż zanim śmiejąc się z tego a wiesz czemu? Bo zło jest nowym dobrem. Dobro się poddało i przestało istnieć w tym świecie, jestem tylko Ja i On i oboje za Tobą stoimy grzeszniku.. Pamiętaj, zawsze tam będziemy, w Twojej głowie, już na zawsze. I nie ma ucieczki, wiesz czemu? Bo to TY nas stworzyłaś, nakarmiłeś swoją nienawiścią i to TY nas wpuściłeś do swojej głowy.




Dzień nr.1. cz.2

Z racji, że dopiero zaczynam szarpnę się na 3 posty w ciągu jednego dnia zamiast planowanych 2ch.

Ludzie boją się prawdy, tak właśnie tak. Boją się, że ich bajkowy, wymarzony świat zniknie, pęknie jak bańka mydlana. I tak właśnie będzie, z każdym z nas, każdy utraci to co kocha, bo świat jest pełen skurwysynów którzy czekają aż się tylko potkniesz, aż upadniesz żeby mogli Cię zdeptać but show called life must go on baby. Nie jest to zależne od was, od waszego "Boga", od waszego stylu życia, wszystko skończy się tak samo, wszyscy pewnego dnia zdają sobie sprawę, że rzeczywistości nie ma, NIE MA, że wszystko jest wytworem ich wyobraźni, że nie ma nic poza tą ciemną pustką w głowie gdzie spadasz, głębiej i głębiej i głębiej... i nagle BAM to uderza Cię w twarz z taką siłą, że już się nie podnosisz, serce siada, łzy lecą, nos krwawi, usta pieką, klatka piersiowa czuje się jakby jechał po niej czołg i tak właśnie wtedy dzieci witacie go z otwartym sercem, kiedy wszystko straciliście witacie go jak starego przyjaciela, przyjaciela o nazwie nienawiść, nienawiść do całego świata za wasz ból, wasze cierpienie.. Bój się brata swego bo na końcu drogi to i tak Twój największy wróg będzie Cię podnosił..
Ps. Pozdrowienia dla Czarnego Kapturka, za zainspirowanie mnie i zmotywowanie do zaczęcia pisania. http://czarny-kapturek.blogspot.co.uk/ <3

Dzień nr. 1.

Dlaczego wgl. zacząłem pisać tego bloga? Nie wiem, może żeby po prostu zapamiętać co robiłem wczoraj, zanim znowu ściany zaczną uciekać i realny świat zniknie. Bo widzicie dzieci, świat realny nie istnieje, są tylko rzeczy które wykreujecie Wy i jak siebie wykreujecie. Ja? Ja jestem przeciętnym człowiekiem, niczym nie wyróżniającym się z tłumu choć znany z mojej reputacji. Nic szczególnego, blondyn z długimi włosami, 1.75m wzrostu, niebieskie oczy. Reputacja? Jedna z najgorszych osób w tym mieście chociaż i tak to jest dziura w dziurze, ale cóż żyć trzeba. Ohoo i powtórka z rozrywki, nudny niedzielny wieczór, za oknem deszcz, coraz więcej deszczu. Ściany jak zawsze falują powolutku, czuje ten słodki zapach krwi w środku nosa i coraz większe mam dreszcze. Realny świat zanika, unika mnie, zostawia mnie w tym moim małym świecie gdzie nic nie trzyma się kupy. Drugs are bad kiddos. W tym powiedzeniu jest więcej prawdy niż może się wydawać, ale cóż różni ludzie wybierają różne drogi, każde w swoją stronę w stronę tego czego tak naprawdę pragną, nie liczy się kogo zostawią po drodze, jak złych czynów się dopuszczą w drodze do sukcesu, liczy się tylko efekt końcowy. Peace Out People. Macie tu trochę Death Metalu na niedzielne popołudnie.
Cannibal Corpse - Make Them Suffer

And so it begins

Kim jestem? Nie. Czym jestem? Jestem... nikim, Jestem niczym... Jestem wszystkim z niczego i niczym z wszystkiego. Ja po prostu nie istnieje. Jestem wytworem Twojej wyobraźni który namawia Cię do złych rzeczy, taki diabełek na ramieniu jak w kreskówkach. Po prostu Twój umysł wymyślił mnie żebyś miała jakąś wymówkę jak coś złego robisz. Widzą mnie tylko osoby które chce żeby mnie widziały, nikt inny, jak będziesz ze mną iść na ulicy to ludzie będą widzieli jak rozmawiasz sama ze sobą bo mnie nie widzą, ale nie bój się oni się nie liczą, oni też nie są prawdziwi, nic nie jest, nie ma nic, wszystko jest kłamstwem stworzonym przez Twój umysł, tylko Twój i nikogo innego. Nawet jak umrę dalej będę głosem w Twojej głowie, jak będziesz zaraz miał/a zrobić coś złego i będziesz się wahać po mojej śmierci usłyszysz mój głos "zrób to" i to zrobisz. Czemu? Czemu np. nie powiesz nie głosowi w Twojej  głowie? Bo szatan jest w każdym z nas, jak nie chce Ci się czegoś robić, jak kłamiesz żeby się od czegoś wymigać w tych wszystkich małych rzeczach, przy każdej kradzieży, w każdym narkotyku który weźmiesz, w każdym piwie które wypijesz, wszędzie, Szatan jest w sercach każdego z nas i nie możemy się jego pozbyć, zawsze był, jest i będzie. Now kids it's time to smoke some meth and go back to hailing one and only Lord Satan. To be continued.
You can't escape, He's already inside your heart.