Welcome to Hell bitch.

38720917 pisz jeśli masz ochotę.

niedziela, 7 października 2012

Dzień nr15. cz.2

Welcome to hell bitch.
Chodź, chodź ze mną. Gdzie? W nicość. Nicość która Cię woła, która Cię tak pociąga. Interesująca jest nieprawdaż? Inna, nowa, ciekawa. Ale nie martw się nie uciekniesz, nigdy nie uciekniesz ze swojej głowy do niej, możesz do niej podpływać, dryftować przy niej ale nie możesz być w niej. Chyba, że dołączysz do nas, zostaniesz z nami. A my Cię wpuścimy tam. Gdzie? Do wolności. Do swobody, ponad ten syf. Ale, ale, ale, wszystko ma swoją cenę. Jaka jest cena? Ty. Ty musisz zapłacić sobą za wolność umysłu. Za spokój ducha. Warto? Choice is yours my friend. Me and my friend will be waiting here untill you decide. Samael, time is coming. Wybierasz? Szybciej, nie mamy czasu. Czas? Hahaha, czas nie istnieje tam, w nicości, tam nic nie istnieje, nic nie ma znaczenia. Ale jesteś wolna, wolna od Twojej głowy i myśli. 
Picture unrelated.

Dzień nr.15

Ehh, fuck this shit I'm out.
Świat powoli się kręci, ściany falują, powieki się zamykają. Czujesz krew w nosie, nic nie trzyma się kupy. Rzeczywistość odlatuje. Bez Ciebie. Bez powrotu. A Ty? Ty masz to w dupie. Czemu? Bo tak lepiej, lepiej ciągle dryfować, zanikać. Bo wtedy rzeczywistości nie ma, nie ma nic. Tylko Ty i ja, ja który Cię w tą nicość wprowadził. Lepiej nieprawdaż? Upsss i uciekła. Kto? Rzeczywistość. Po prostu uleciała, zanikła razem z Tobą ale uleciała w innym kierunku. Szkoda. Bu-hu-hu. A chuj, co tam. Ale dlaczego pytasz? Przez Ciebie, doprowadziłeś ją do ucieczki, zamknąłeś swój umysł. Alkoholem, papierosami i narkotykami, przeróżnymi narkotykami. Ale co tam prawda? Nie potrzebny Ci świat. Chaos wystarczy.
Ain't it?